wtorek, 22 lipca 2014

Próbny post

W słonecznym cieniu na drewnianym kamieniu stojąc siedziała młoda staruszka i nic nie mówiąc rzekła - jestem bezdzietna mam czworo dzieci. Przyszedł do niej facet wysoki, lecz niskiego wzrostu, z bródką bez zarostu, a ona nic nie mówiąc odezwała się do niego:
–- Miałam ja syna mądrego, ale bardzo głupiego. Pojechał on piechota do portu, gdzie stały trzy statki, jeden był cały, drugiego połowa, a trzeciego wcale nie było. On wsiadł na ten, którego wcale nie było i popłynął na bezludną wyspę, gdzie aż roiło się od białych Murzynów. Wlazł ma gruszkę, rwał pietruszkę, leciała cebula. Przyszedł właściciel tego banana i mówi „Złaź pan z tego kasztana, bo to nie pańska wierzba”. Zlazł, pozbierał pomidory, a ludzie w mieście się dziwili, skąd ma takie dorodne kalafiory.
To wszystko zostało zapisane w fałdach spódnicy prababci, która zmarła rok przed swoim urodzeniem.

3 komentarze:

  1. Chciałam powiedzieć, że zgadzam się na analizę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witajcie, mam pytanie. Co trzeba zrobić by moje opowiadanie zostało u was zanalizowane? ;)

    OdpowiedzUsuń

Wiedźmy są otwarte na krytykę. Magowie-teoretycy twierdzą, że krytyka pomaga się rozwijać, dlatego Wiedźmy dziękują za Twój komentarz (co wcale nie znaczy, że zgadzają się z magami).